Wpisany przez Aneta czwartek, 14 lipca 2011 12:58
Słucham, czytam i oglądam główne media mojego umęczonego kraju kryzysem światowym (ponoć nas ominął - tak twierdzono). Po kilkunastu dniach dawki takich informacji odnoszę wrażenie, że obiektywne i niezależne media pompują w nas same prawdziwe informacje. Wybaczcie czytelnicy, ale chyba się starzeję i trudno mnie - jak to mówią młodzi - zładować w bambuko.



Kiedyś zapytałem młodego człowieka jakie jest jego zdanie na temat naszej rodzimej polityki. Odpowiedź była tak mocna, że wypada ją zacytować. Mój rozmówca powiedział: Obserwując naszą politykę dochodzę do bardzo prostych wniosków...W naszym kraju nic się nie zmieni, bo od kilkunastu lat rządzą ci sami! Jak nie u władzy, to w opozycji. Ile można?
Tym razem nie pokuszę się o skomentowanie tak "epokowego" wydarzenia jakim była wizyta Prezydenta USA w moim kraju. No cóż, ale ten krótki wypad czarnoskórego jegomościa do Polski w relacji głównych przekaziorów krajowych przyprawił mnie o skojarzenie z wizytacją Breżniewa z lat 1970 -78.
Kiedy zacząłem interesować się czym jest państwo i na czym polega rządzenie dostrzegłem jedno ciekawe zjawisko. Każdy rząd, i to obojętnie czy socjalistyczny czy demokratyczny (ponoć demokratyczny - bo nie mam pewności co to obecnie jest za mutant), cierpiał ogromnie na głód kasy.
Ciekawi mnie, jak się Państwo czują, czytając informację: „Prezydent Egiptu to bogacz! Ma 70 miliardów dolarów”. Czy wiedzą Państwo, dlaczego naród egipski wyszedł na ulicę? Proste i oczywiste: mają już dosyć nędzy, w jakiej im przyszło żyć, w kraju rządzonym 30 lat przez człowieka, który nie ma umiaru w gromadzeniu mamony.
